niedziela, 15 marca 2009

Album Rodzinny


Koleżanka Marta poprosiła mnie parę miesięcy temu o zrealizowanie jej fotograficznego pomysłu. Natknęła się na stare zdjęcie swojej mamy, gdy ta była w jej wieku i stwierdziła, że jest praktycznie jej klonem:) Na zdjęciu jej młodziutka rodzicielka stoi przy Placu Szczepańskim, z burzą loków na głowie i uroczo się uśmiecha – Marta poprosiła o zdjęcie w tym samym miejscu, wystylizowana na mamę. Na imieniny mama dostała piękny prezent w postaci dwóch korelujących ze sobą zdjęć w podwójnej ramce....a ja postanowiłam wykorzystać ten pomysł i zrobić z tego coś większego..


Projekt nosi roboczy tytuł „Album rodzinny”. Razem z moimi modelkami odgrzebujemy ze starych albumów zdjęcia naszych mam (ale też babek, prababek), gdy były one w naszym wieku (dwadzieścia lat i trochę) i ożywiamy te postaci na nowo. Tym razem przed obiektywem staje ich córka, wnuczka – taka sama, ale jednak inna. Staram się, by stylizacja modelki, otoczenie, rekwizyty nawiązywały do pierwowzoru, ale nie do końca, gdyż nie chodzi tu o dokładne odzwierciedlenie przeszłości, ale o nadanie jej nowego wymiaru i znaczenia. Córka w końcu nie jest wierną kopia swojej matki, ale jej niedokładnym odbiciem, wariacją na temat. Tak samo zdjęcie robione dwadzieścia, trzydzieści lat później ma być dialogiem ze swoim pierwowzorem, interpretacją – niekiedy luźną, współczesną, inną wersją tego co zostało zamrożone przez obiektyw wiele lat temu. Chcę pokazać różnice i podobieństwa, uchwycić gesty i spojrzenia, niejako „przetworzyć” obraz z przeszłości i przetłumaczyć go na język współczesny.
Sięgam do zwykłych albumów, bo dla wielu z nas jedynie fotografie wyznaczają to co już było, a istnieje tylko to, co jest w albumie. Album jest wyznacznikiem zdarzeń przeszłych, przechowalnią wspomnień. Album to pamięć zaaranżowana. Mój projekt to „przetworzenie” tej pamięci i reinterpretacja. Przynajmniej jednego jej elementu.

Tym razem więcej treści niż formy, gdyż ciągle pracuje nad tym projektem, całość zaprezentuję po jego skończeniu, ale tymczasem mała namiastka w postaci obrazu.


Na zdjęciu poniżej pomysłodawczyni Marta i jej mama Barbara.Obie fotografie zostały zrobione na Placu Szczepańskim, pierwsza prawdopodobnie w 1975 roku, druga w 2008 (Kliknijcie na zdjęcie by zobaczyć większe)


Przystępując do tego projektu nigdy nie byłam przekonana o jego oryginalności, o czym niedawno sama się dość namacalnie przekonałam. W brytyjskim magazynie "Plastique" przeczytałam artykuł o Gillian Wearing, artystce znanej głównie z filmów video, w tym jednego w którym prezentuje swoje autoportrety pozując w ubraniach rodziców (Family History (2006) ).

Jako "podsumowanie" mogę jedynie dodać pesymistycznie, że postmodernizm ma to do siebie, że wszyscy czerpiemy z przeszłości, historii, ubierając w cytat to co już było i niestety nic co zrobimy nie będzie nowatorskie:)

1 komentarze:

  1. rzeczywiście coś w tym jest...kiedyś jeszcze w czasach liceum wpadłam na podobny pomysł. Bynajmniej nie chodziło tam o odzwierciedlanie przeszłości w teraźniejszości, ale wykonałam kilka prac- a każda z nich, jednocześnie łączyła w sobie zarówno ową przeszłość jak i teraźniejszość. Bohaterami były trzy pokolenia- scalone w jedną jak gdyby jaźń... chyba do tego wrócę. Jednakże powyższy projekt uważam za ciekawy i życzę powodzenia w dalszych działaniach:)
    a ponieważ przywędrowałam na tego bloga zupełnie przypadkiem, a i imię moje jest nader nietypowe to wolę pozostać anonimową;)
    może jeszcze kiedyś tu zaglądnę;)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń